Bez szans dla samorządowego klubu młodzieżowego w Trojanowicach?

Nie2_xl

W wywiadzie z Panią Sołtys Trojanowic Bożeną Mędrek został poruszony trudny temat związany z niepokorną młodzieżą. Podczas listopadowego spotkania dotyczącego przeciwdziałaniu przestępczości policji z mieszkańcami Trojanowic zaproponowano utworzenie klubu. W zamyśle inicjatorów klub miał tę młodzież integrować i stworzyć dla nich miejsce, gdzie będą mogli miło i rozsądnie spędzać czas. Miejsce na klub wybrano, pomysł zaakceptowano, zaproponowano również stanowisko osoby, która będzie się tą młodzieżą opiekowała podczas godzin otwarcia klubu. I to by było na tyle.

Czas mija szybko, a niestety chętnych, jak nie było tak nie ma. W czym tkwi problem? Czy rzeczywiście nikt nie chce brać na siebie odpowiedzialności czuwania kilku godzin (oczywiście stanowisko jest płatne) w klubie? A może też nie wszystkim zależy na tym by ktokolwiek się znalazł? Jedno ogłoszenie, które po kilku dniach idzie do lamusa nic nie da. Z drugiej strony być może nikt nie chce wyciągać nawet ręki po skromne wynagrodzenie, które zaproponowano w odniesieniu do obowiązków.

Tym razem podpytaliśmy samą młodzież z Trojanowic o ich zdanie w tym temacie. Dlaczego przylgnęła do nich łatka „łobuzerskiej” młodzieży? Wszystko rozbija się o to, że owa młodzież, co tu kryć chce sobie od czasu do czasu w zaciszu budynku wiejskiego wypić piwo. I tym samym nawarzyli sobie, bo to nie przystoi aby przyklepywać rozpijaniu młodych i potykać się potem o zostawione przez nich śmieci. Piją, rozrabiają, dewastują i mówiąc językiem młodzieży „kozaczą” – to główne argumenty, które świadczą na ich niekorzyść. Z drugiej strony młodzież, która sama nie wie co ze sobą zrobić, a jak już wie, to się czasem lubi rozluźnić. Tyle, że czasem zapomina o pewnych granicach i daje wodze swojej bujnej wyobraźni.

Nie można jednak wsadzać wszystkich do jednego worka, chociaż w Trojanowicach wśród dorosłych panuje zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. To wygląda bardziej tak, że jest część młodzieży, która potrafi się zorganizować i ogarnąć, i jest część młodzieży, która nie potrafi. I jak to zwykle w takich wypadkach bywa cała młodzież jest wrzucona do tej gorszej szufladki – mówią w odniesieniu do całej sprawy zainteresowani.

Wszyscy słyszą o nas same złe rzeczy, a jak mają słyszeć dobre, jak nie widzą nas nigdzie indziej. Nic nam nie wolno! – żali się jeden z nich. Błędnym mniemaniem jest również to, że spotykają się tylko dla %. Chcą mieć miejsce, gdzie w większym gronie będą mogli chociażby porozmawiać, obejrzeć mecz, galę boksu, a nie być ciągle posądzani o najgorsze zachowania. Nie wiem prawdę mówiąc czemu tak jest. Chyba wszyscy boja się nam zaufać. Skoro tak jest to może niech zmienią nazwę naszej wsi z Trojanowice na 13 dzielnica żeby było, że jesteśmy najgorsi i w ogóle dla mnie to wszystko jest porąbane – dodaje zrezygnowany młody mieszkaniec Trojanowic.

Sugerują, że być może same kamery w środku budynku wiejskiego spowodowałyby, że winny jakichkolwiek szkód mógłby być wzięty do odpowiedzialności. Poza budynkiem kamera jest o tyle zbyteczna, że nie obejmuje zasięgiem całej miejscowości. A czego oko kamery nie widzi, temu „łobuzowi” zarzucić nie można. Młodzież ma swój pomysł na rozwiązanie problemu i mówi: Za szkody materialne odpowiada winny. Za bałagan zbiorowa odpowiedzialność. Jakieś gry miały tam być, to zablokować dostęp do gier dopóki nie będzie czysto. Wydaje mi się, że wielka katastrofa nie stanie się, gdy młodzież miałaby zbierać śmieci do tej 18-tej…następnego dnia. To może nie jest taki głupi pomysł. Codzienne dyżury 2-3 osób ze sprzątaniem. Wszyscy sprzątają, ale w razie czego są te 3 osoby odpowiedzialne. I wiadomo, że młodzież prędzej namówi młodzież do zrobienia czegokolwiek niż opiekun.
I racja, grunt to wzajemnie dawać sobie przykład. Skoro jeden potrafi zadbać o wspólną rzecz, to reszta z pewnością się przyłoży.

Z rozmowy z młodymi mieszkańcami Trojanowic, na których posypały się gromy wynika, że chęci z ich strony do racjonalnych działań są, tylko trzeba też umieć wysłuchać tego, w jaki sposób oni sami widzieliby funkcjonowanie klubu. Potrzeba wzajemnego zaufania i wypracowania takich działań, które dwóm stronom przyniosą korzyści. Z pewnością młodzieży przysporzy, to dużo radości, a starszych uchroni od kolejnego siwego włosa.